Kromka chałki na drewnianej desce. Obok fragment talerzyka z dżemem.
© foto Anna Cerzniewska

Wypiek na punkcie którego oszalały siostrzane dzieciaki i regularnie domagają się pieczenia i konsumpcji. Są w stanie spożyć go chyba z wszelkimi możliwym dodatkami, a pomysłowości im nie brakuje.

Bazą, która dała zaczyn do tego wypieku był przepis Jeffrey’a Hamelmana z książki Chleb. Udoskonalałam i dostosowywałam go długie miesiące do naszych krajowych możliwości zaopatrzeniowych, z uwzględnieniem produktów, a w szczególności mąk ze zbóż z certyfikowanych upraw ekologicznych.

Zmniejszyłam zawartość pszenicy do niezbędnego minimum, tak aby udało się uzyskać imponujące sploty. Dodałam cudowną prastarą odmianę zboża – orkisz, prawdziwe masło…

W zależności od fantazji i humoru, wypiek wzbogacam o dodatek wanilii, suszonych skórek cytrusowych lub inny naturalny aromat. Wprost cudowne sprawdzał się ekologiczny aromat kwiatów pomarańczy, jednakże zaprzestano jego produkcji.

Fragment chałki na drewnianej desce. W tle fragmenty kumkwatów.

Jeśli ktoś Wam kiedyś powie, że składniki nie mają znaczenia, bo mąka to mąka – nie wierzcie. Jeśli powie Wam, że kształt i forma nie mają znaczenia, również nie dawajcie temu wiary.

Jeśli zależy Wam na wyjątkowych wypiekach eksperymentujcie, szukajcie najlepszych składników i porad doświadczonych osób. A jak już wspominamy o poradach… na naszej stronie pojawi się za chwilę recenzja/poradnik użytkownika profesjonalnych form do pieczenia Korzeniewscy.

Utensylia:

  • mikser z hakiem
  • formy do pieczenia – 2 sztuki (35 x 11 x 8 cm)

Ingrediencje:

  • 300 g mąka pszenna uniwersalna lub tortowa Eko-Hillar
  • 606 g mąka orkiszowa jasna Juchowo Farm
  • 240 g woda
  • 100 g cukier trzcinowy Bioveri
  • 80 g masło 82-83% tłuszczu, pokrojone w cienkie plasterki
  • 68 g żółtka jaj
  • 128 g jajka całe
  • 17 g sól drobna himalajska
  • 27 g drożdże świeże
  • opcjonalnie suszona skórka cytrusowa lub pasta waniliowa

Wykonanie:

Wszystkie składniki umieszczamy w misie miksera. Oczywiście ciężko będzie tak utrafić, żeby w podanej wadze zamknęły się całe żółtka czy jajka. Dopuszczalne są tu drobne odstępstwa kilku gram, jednakże łączna waga powinna się zgadzać.

Montujemy hak i mieszamy na najniższych obrotach do połączenia wszystkich składników. Zwiększamy prędkość (u mnie minimalna) i wyrabiamy ciasto 3 min. Ciasto powinno być takiej gęstości żeby nie lepić się ani do miski ani do rąk. Jeśli jest lepiące dodajemy jeszcze niewielką ilość mąki pszennej i powtarzamy mieszanie. Jeśli nie wymaga dodatkowej mąki wyrabiamy jeszcze 6 min na najwyższej przewidzianej dla haka prędkości (u mnie 1).

Wyrobione ciasto pozostawiamy w misie miksera do wyrastania na godzinę. Po tym czasie włączamy mikser na najniższą prędkość na 30-60 sekund, aby odgazować ciasto. Pozostawiamy je na kolejną godzinę do wyrastania.

Po dwóch godzinach wyrastania odgazowujemy ciasto kolejny raz. Dzielimy je na pół i każdą z połówek na tyle części ile chcemy mieć pasm warkocza. Każdą porcję zagniatamy i formujemy w kształt wrzeciona. Dajemy ciastu odpocząć przez kilka minut, po czym formujemy długie wałeczki i zaplątany warkocze. Każdy wkładamy do wysmarowanej olejem i wyłożonej na spodzie kawałkiem papieru do pieczenia foremki. Wstawiamy do piekarnika na 1,5-2 godziny do wyrastania w temp. koło 30°C. Podczas wyrastania warto przykryć blaszki z chałka ściereczką. Zapobiegnie to jej wysuszeniu. Prawidłowo wyrośnięta chałka powinna lekko wystawać z foremki. Czasami potrzebuje do tego trochę więcej czasu niż 2 godziny.

Chałki w formach przed wyrośnięciem, widok z góry.
© foto Anna Cerzniewska
Wyrośnięte chałki w formach widok z góry.
© foto Anna Cerzniewska

Wyrośnięte chałki wyjmujemy z piekarnika. Pusty piekarnik nagrzewamy do temperatury 185°C (+/- 5°C). W międzyczasie chałkę możemy posmarować rozbitym jajkiem lub żółtkiem z kilkoma kroplami mleka. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez 30 min.

Studzimy w formie minimum 15 min. Wyciągamy z foremki.

Buon appetito.

A.C.

Chałka na drewnianej desce. Obok odkrojona kromka. W tle filiżanka z kawą.
© foto Anna Cerzniewska