Koniec roku to najczęściej czas podsumowań. Kolejny argument za zakupami produktów bio widoczny na mapkach. Nieszczęsna (1) pod wieloma względami strategia Od pola do stołu kładzie o dziwo nacisk na rozwój sektora żywności organicznej. Trend wzrostu produkcji tej żywności i zapotrzebowania na nią jest trwały co można prześledzić na interaktywnej mapce.

mapka przedstawiająca areał gospodarstw bio w PL w porównaniu z innymi krajami UE

A w naszym kraju jak to zwykle letnio. Bladziutki, zielonkawy kolorek… Gdzie nam z wynikiem 3+ do planu 25% areału UE dla upraw organicznych (do 2030 r.).

Jak widać sprzedaż detaliczna produktów organicznych stale rośnie, do czego dzielnie się przyczyniamy. I choć uprawy prowadzone bez syntetycznej stymulacji są trudniejsze i bardziej pracochłonne, to warto być rolnikiem ekologicznym.

wzrost sprzedaży detalicznej produktów bio

W Polsce niestety instytucje certyfikujące pracują jak to instytucje. Dopiero po numerze certyfikatu możesz sprawdzić czy produkt faktycznie jest certyfikowany. Nikt niestety nie jest zainteresowany tworzeniem i aktualizowaniem na bieżąco baz danych gospodarstw ekologicznych. Większość takich gospodarstw nastawionych jest na uprawy zbóż. Wydłubać spośród danych na stronie jednostki certyfikującej gospodarstwo lokalne(!) produkujące warzywa i owoce graniczy z niemożliwością.

Co przykre jednostki certyfikujące wydają coraz bardziej ogólne certyfikaty. Kupując np mak, musimy wierzyć, że akurat te nasiona zostały zgłoszone przez sprzedawcę do certyfikacji, a nie był to na przykład inny asortyment mieszczący się w grupie „pestki, ziarna, nasiona”. Pachnie to węszeniem wszędzie spisku? Może i tak, ale należy pamiętać, że Polak potrafi…


Określenie spowodowane błędnymi założeniami dotyczącymi cyfryzacji rolnictwa, zatem odejścia od gospodarstw rodzinnych, stawianiem na gospodarstwa wielkoobszarowe, które zwykle zmieniają się w monokultury. Zapewnienie wydajności, przy nakazie zmniejszenia stosowania herbicydów i pestycydów, dadzą tylko rośliny GM.